|
czyli papugi w domu moim
i nie tylko o nich
wtorek, 14 września 2010
... wszystkich na kontynuację w nowe miejsce (choć istnieje ono równolegle juz dłuższy czas) na stronę:
tym samym proszę o zmianę adresu w zakładkach, ustawieniach... itp. Mam nadzieję, że nie sprawi to zbyt wielu kłopotów, a stali czytelnicy nie zawiodą :)
poniedziałek, 19 lipca 2010
Wspominałem, że nierozłączki wzajemne relacje nieco sobie poprawiły. Pisałem, że chwile aktywnej miłości bywają.
środa, 14 lipca 2010
Jak ja tego nie lubię. Nierozłączki chyba też. Chętnie biorą codzienną kąpiel. Prosto z klatki lub w klatce (jeśli wypuścić nie mogę) pierwsze "kroki" kierują do ustawionej miseczki z wodą. Potem oczywiście żyrandolowe czyszczenie piór, okrzyki radości, lot kontrolny dookoła i powrót do klatki. Wszystko trwa góra godzinę. Potem nie mają już ochoty na spacer, mimo otwartej klatki. Zajmują swoje kątki, sprawdzą czy przysmaki nadal smakują, czy ziarna ktoś nie podebrał. Żerdki trzeba przecież ostatecznie poprzegryzać, trochę się pokłócić (tu muszę nadmienić, że spokój większy zapanował) i od czasu do czasu ... pinga-pinga pouprawiać. Przy okazji wielce słonecznego tematu, wcale nie słoneczna wiadomość i zdaje się częsty, o zgrozo, czyn. Nigdy nie rozumiałem, nadal nie rozumiem i zapewne już nie zrozumiem takich postępków jak ten, opisany w tym miejscu. Jaką karę zastosować? Bo sąd pewnie w zawieszeniu wyda. Może prace społeczne w schronisku przez rok?
środa, 30 czerwca 2010
... czyli jakie piwo lubią wilki? Odpowiedzi nie zdradzę, można ją poznać na tym filmie. I do czytania polecam: "Król wilk"
poniedziałek, 28 czerwca 2010
... a sępi węch. Trochę makabrycznie, za to ciekawie. Zacząłem od przeczytania tekstu zamieszczonego na rp.pl. Wystarczyła chwilka by temat zgłębić w kolejnym miejscu. Jak zwykle polecam. Brrr...
niedziela, 27 czerwca 2010
Do środy czekałem kiedy znudzą się nierozłączkom wzajemne kłótnie. Codziennie miały klatkę otwartą - nie korzystały. Silniejszy był obowiązek pilnowania swojej strony klatkowej podłogi.
niedziela, 20 czerwca 2010
... cały dzień otwarta. Bez oporów wyfrunęły, za chwilę wracały i tak niemal bez końca. Wieczór nastroił nierozłączki chyba bojowo. Przesiadują na dnie klatki i sycząc na siebie, pilnują swoich kątków. Nie kochają się? Kolejnego dnia sytuacja się powtarza, z tą różnicą, że nawet pokojowa wolność nie kusi do wyjścia. Nie interesujące są świeże, brzozowe gałązki z zielonymi listkami, proso, jak nigdy, wisi sobie spokojnie, może ze dwa razy dziobnięte. Ptaki w przeciwległych kątkach, chowają się pod kartkami i spotykają się tylko na wzajemne posykiwania. Dwukrotnie musiałem interweniować. A w takich chwilach są największe wątpliwości i nadzieja. w ulubionym kątku, nad drzwiami
każdy kto przechodzi zagada, a one słuchają :)
... raz kolejny. Wspominałem już o "winowajcach" tegorocznych powodzi w tym miejscu. Tym razem chciałem zwrócić na ten artykuł z rp.pl, o bobrach też tyczący i o tym jak niektórzy urzędnicy i hydrolodzy "starają się zrzucić z siebie odpowiedzialność za lata zaniedbań i błędów proceduralnych, a drudzy forsują swoje przestarzałe koncepcje ochrony przeciwpowodziowej" I przy okazji, o tym jak radzimy sobie z po powodziową i nie tylko plagą komarów oraz jak kombinują inni, by problem przynajmniej zmniejszyć.
piątek, 18 czerwca 2010
... nierozłączki, co z wami robić, ech... Wiadomo już, że przez dwa lata byłem nabijany w trąbę - dwie samiczki, to już pewne. Ot, nierozłączny chichot. Z dzisiejszej wizyty poradniczej i rozmowy z weterynarzem (link do przychodni, dr. Malecki), wypunktuję:
Część znana mi była, część nowa. Troszkę burzy to wiadomości moje, ale widać nierozłączki swoje "humory" mają. Potwierdziło się, wcześniej słyszałem od hodowcy, że wygląda to na dwie zwalczające się samice, choć teraz nie w takich bezpośrednich słowach. Nie we wszystkim nierozłączki więc podlegają pod ogólne, papuzie wiadomości. Upewniam się w swoich zamiarach. Żałuję, że tak późno zacząłem tak reagować ("myśleć, myśleć, myśleć" - jak mówił Kubuś Puchatek). Zapewne do tematu będę wracać. I chyba najważniejszy, wg mnie, wniosek wypływający z rozmowy, dotyczący tutejszych "bohaterek": chłopa im trza, na gwałt i dla zdrowotności :)
czwartek, 17 czerwca 2010
O wyniku badania DNA nierozłączki (tu o nim pisałem) dowiedziałem się najpierw telefonicznie, potem odebrałem pisemne potwierdzenie. I teraz trochę w "kropce" jestem. Będzie rozmowa poradnicza z lekarzem, czyli c.d.n.
|
Archiwum
Zakładki:
Inne, moje
Papuzie
Podczytuję
Tagi
|